Login: Hasło:

Szesnaście ton - Szanty

Nieprawidłowe opracowanie?
Gitary elektryczne - porównaj ceny w Nokaut.pl

Ktoś mówił, że z gliny ulepił mnie Pan, e H7 e H7
A przecież się składam z kości i krwi.  e H7 e H7
Kości i krwi i jarzma na kark,          e e7 a a7
I pary rąk, pary silnych rąk.           H7 e

Co dzień szesnaście ton,                e H7
I co z tego mam?                        e H7
Tym więcej mam długów,                  e H7
Im więcej mam lat.                      e H7
Nie wołaj Święty Piotrze,               e e7
ja nie mogę przyjść,                    a a7
bo duszę swoją oddałem za dług.         H7 e

Gdy matka mnie rodziła pochmurny był świt.
Podniosłem więc szuflę, poszedłem pod szyb,
Nadzorca mi rzekł- Nie zbawi cię Pan,
Załaduj co dzień po szesnaście ton.

Czort może dałby radę, a , może i nie,
Szesnastu tonom podołać co dzień.
Szesnaście ton, szesnaście jak drut,
Co dzień nie da rady nawet we dwóch.

Gdy kiedy mnie spotkasz, lepiej z drogi mi zejdź,
Bo byli już tacy, nie pytaj gdzie są.
Nie pytaj gdzie są, bo zawsze jest ktoś,
Nie ten, to ów, co urządzi cię.
REKLAMA PAYPER.PL