Login: Hasło:

Paddy i wieloryb - Szanty

Nieprawidłowe opracowanie?
Gitary elektryczne - porównaj ceny w Nokaut.pl

   O, Paddy Maloney w Irlandii gdzieś żył,                  d C d
   I żyłby tak dalej i whisky swą pił.                      d C d
   Szalony pomysł nagle wpadł mu do łba,                    d a d
   żeby na wieloryby wyruszyć gdzieś w świat.               a d g

   Wielorybów, cholera, zachciało się mu!                   d C d

   Nigdy przedtem na morzu nie sprawdził swych sił,
   Nigdy dotąd nie pływał, nie znał żagli ni lin.
   Zostawił Irlandię i na statek wsiadł,
   Nie mógł nawet przypuszczał, co spotka go tam.

   Mijają tygodnie, w morzu wlecze się czas,
   Aż nagle zobaczył wielkie cielsko wśród fal.
   Widzę go, jest tak wielki, że może mnie zjeść!
   Szybko pobiegł do masztu i na reje chciał wleźć.

   W kilka chwil był na topie, drżąc trzymał się want,
   Nic mi teraz nie zrobi, dobre miejsce tu mam.
   Nagle szkwał, wielki przechył, krzyk w górze i co?
   Prosto w paszczę walenia wpadł Paddy Maloney.

   W jego brzuchu nasz Paddy prawie pół roku tkwił,
   Przyzwyczaić się musiał, nie odważył się wyjść,
   Aż pewnego poranka waleń zakaszlał zdrowo
   I mil© w powietrzu leciał Paddy nad wodą.

   Teraz Paddy na lądzie bezpieczny i zdrów,
   Nigdy więcej na morze nie wybierze się już,
   Nie ma mowy, by kiedyś popłynął chciał łodzią,
   Pójdę w morze, gdy będzie kursował tam pociąg,

    Wielorybów, cholera, mam dosyć i już!
REKLAMA PAYPER.PL